Zostawiłem dane kontaktowe w reklamie na FB.
Skontaktowała się przemiła Pani, która chętnie odpowiedziała na moje wszystkie pytania i zaraz po rozmowie wysłała w sms informacje, o które w rozmowie poprosiłem. I umówiliśmy się na kontakt w następnym dniu.
Co do rozliczenia... Opłata z góry za obsługę sprawy+7% od odzyskanych pieniędzy (w sumie mogłem zapytać czy płatność % po wyroku czy po prawomocnym czy w momencie faktycznego odzyskania środków). - stąd prośba o sms z informacjami dodatkowymi ponieważ piękne słowa w reklamie + płatność z góry = kancelaria zarabia bez względu na to czy sprawę poprowadzi rzetelnie czy też "po łebkach".
Do meritum... Po 15 minutach od zakończenia rozmowy otrzymuję drugi telefon z tej firmy (tym razem mężczyzna).
Po zapytaniu czy nie mają systemu do zarządzania klientami bo już do mnie dzwonili usłyszałem oburzonym tonem parafrazuję: "no to co robimy, ogarniamy sprawę czy co?". Zapytałem dlaczego ma do mnie pretensje o to, że nie miał w systemie oznaczonego mnie jako obsłużony jakbym to ja za to odpowiadał. Rozłączył się nie kryjąc oburzenia, że mam czelność zwrócić Mu uwagę... Rozumiem, że można pracować w call center gdzie zarobki zależą od leadów ale to nadal praca i nie klient jest od tego by Panu było dobrze tylko Pan jest od między innymi dbania o wizerunek firmy o czym ewidentnie zapomniał.
Ocena dotyczy obsługi potencjalnego klienta. Nie samej usługi pomocy prawnej.